Witam na moim blogu!
...:::Prolog:::... >> czwartek, 18 stycznia 2007 11:37:19 Witaj. Na imię mam Athemie, ale mówią na mnie Athe. Jeśli chcesz poznać moją historię, usiądź przy mnie i ogrzej się przy ogniu,. Jeśli jednak nie chcesz słuchać wywodów jakiejść dziewuchy, to odejdź czym prędzej. Zostaniesz? To miło z twojej strony, dawno nie miałam towarzystwa...
Urodziłam się w niewielkim miasteczku, ktore nie miało nazwy. Dziwne, prawda? Mieszkałam z rodzicami i babcią. Chociaż dzieliłam z rodzicami dom niebardzo ich znałam. Kochałam, oczywiście, ale byli dla mnie trochę obcy. Całe dnie byli poza domem. Czasem wracali po pracy trochę wcześniej i chwilę ze mną rozmawiali, ale potem szli spać, zmęczeni pracą. Właściwie nawet nie wiem jaką.... Moją prawdziwą rodziną była babcia. Uważała, że jestem stworzona do wielkich rzeczy. Bardzo w to wierzyła. Czasem, gdy już kładłam sie spać słyszałam jak tłumaczyła to rodzicom. Ale oni nie potrafili w to uwierzyć. Tak jak ja.
Jednak później babcia zaczęła udowadniać mi, że ma rację. Na przykład to, że przyszłam na świat w dniu letniego przesilenia, pod znakiem Smoczego Oka. Pojawia on się rzadko na niebie. Nawet bardzo. Opowiadała mi też różne historie z mojego życia. Podobno, kiedy byłam mała, przed ogromną burzą konie zaczęły szaleć w stajni. A ja do nich podeszłam, dotknęłam ich, coś szepnęłam im do uszu i od tej pory nigdy nie bały się burzy. Albo, kiedy zdenerwowałam się na babcię i zaczęłam krzyczeć, zerwał się ogromny wiatr i porwał całe pranie. Nawet dwa razy!
W końcu, gdy już uwierzyłam, dowiedziałam się, że mam najpewniej talent magiczny. Ale nie taki sobie zwykły! Miałam być potężna! Babcia co wieczór opowiadała mi o czarownicach. Niestety, zanim zaczęłyśmy rozwijać mój talent i przekonać o nim rodziców, moja ukochana babcia zmarła... Bardzo mi jej brakuje...
Na łożu śmierci, powiedziała, że się nie boi, że miała wspaniałe życie i pragnie tylko, byśmy zawsze byli szczęliwi i żebym nauczyła się posługiwać magią, bym znalazła nauczyciela.
Właśnie dlatego jestem w podróży i teraz muszę iść dalej.
Żegnaj, może jeszcze kiedyś się spotkamy i znów mnie wysłuchasz? komentarze [1]
|